Wakacje się zaczeły, a sesje pokończyły, więc mogę przystąpić do pisania mojej historii...Historii usłanej spektakularnymi zwycięstwami i gorzkimi porażkami. Tak, ciągle mówię o FIFIE :). Dzisiejszy odcinek jest bardzo ważny, gdyż wchodzimy w erę 3D. Była to połowa lat 90tych, akceleratory graficzne dopiero trafiały pod nasze strzechy i do naszych komputerów z intelami Pentium (I,), 8 mb RAMu czy dyskami po 500 mb. Takie czasy ;). Ciekawostką dla młodszych czytelników- akceleratory grafiki 3d to nie to samo co co karty graficzne. Akceleratory zajmowały się tylko grafiką 3d, tak naprawdę to była dodatkowa karta podpinana do złącza PCI (nie mylić z obecnym PCI Express), która była połączona z kartą graficzną wspólnym kablem do monitora. Dopiero około 1997 roku połączono oba komponenty w jeden.

Jednak to nie była pełna era 3D. Z powodu dopiero raczkującego trójwymiaru, wiele developerów wprowadzało do swoich gier różne sztuczki, jak np.: prerenderowane trasy w wyścigówkach które tak naprawdę były... filmami. W przypadku naszej milusińskiej EA Sports zastosowało trójwymiarowy Virtual Stadium (w sumie tak nazywała się gra- FIFA 96-The Virtual Stadium), a sami piłkarze to zwykłe sprite'y, czyli dwuwymiarowe animacje, wybieranymi przez grę w zależności od kąta widzenia (w FIFA 96 mieliśmy parę widoków do wyboru). Mimo wszystko Virtual Stadium nie był pierwszą piłkarką grą 3d- tytuł ten dostała wydana parę tygodni wcześniej naprawdę dobra (i wydana w pełnym trojwymiarze) Actua Soccer. Gra wyglądała dużo lepiej niż FIFA. Dodatkowo na dogorywającego SNESa dostaliśmy w tym samym czasie bardzo dobrego International Superstar Soccer, który do dziś toczy ciężkie boje o prymat na rynku z FIFĄ, tylko już pod inną nazwą, a właściwie dwoma nazwami. Pierwsza to Winning Eleven a druga... Pro Evolution Soccer.

Tak więc czemu FIFA 96 mimo, że przegrywała graficznie na froncie trójwymiaru z Acutą (wydaną na PC i nową ultrabombę, która zmieniła bieg historii gier- Sony PlayStation), oraz na starym froncie 2d (SNES). Tutaj mam pytanie, kiedy FIFA zbudowała swą potęgę trwającą do dziś? Obstawiam, że starsze FIFY były bardzo dobrymi grami, a dopiero edycja FIFA 98: Road to World Cup zbudowała legendę tej serii, gra wyprzedziła swoje czasy grywalnością. Jednak o tym opowiem wam za jakiś czas.

Mimo wszystko FIFA 96 zbudowała grono swoich stałych, wiernych fanów. Z jakiego powodu? Dziewiedziesiątka szóstka miała dobry, fajny gameplay który mógł być w zależności od ustawienia albo bardziej symulacyjny, albo bardziej arcade'owy. Dla każdego coś miłego. Albo mogłeś wziąć udział w bardzo fajnej szybkiej rozgrywce, albo mogłeś rozgrywać mecz powoli, podaniami itd... Oczywiście jak na tamte czasy.

Drugim powodem była licencja- wreszcie pojawiają sie prawdziwe nazwiska i nazwy klubów. Nie ma jeszcze herbów i prawdziwych strojów (w sumie na paru pixelach piłkarza to i tak miało drugorzędne znaczenie). Wreszcie mogłeś zagrać mecz FC Barceloną z Bakero w składzie przeciwko Rayanowi Giggsowi i ekipie Alexa Fergusona z Manchesteru United. A jaką frajdą było rozjechanie mistrzów świata- Brazylijczyków z młodziutkim Ronaldo reprezentacją Polski z Koseckim i Citko! Dodatkowo trzeba dodać, że Roman Kosecki (tak, ten Roman, ojciec tego Jakuba) był najlepszym polskim piłkarzem- posiadał on aż 81 punków skilla. Grubo jak na tamte czasy.

A lig było aż i tylko 11. Były to ligi:brazylijska, angielska, hiszpańska, amerykańska, holenderska, szwedzka, francuska, włoska, niemiecka, szkocka (whisky)... i malezyjska. Nie wiem po co ta ostatnia, poziom drużyn był żenujący i mało kto tym grał... Oj ktoś musiał przytulić dobrą sumkę w EA, oj dobrą...

W tej edycji rozpoczęła się przygoda pewnego starszego pana z idealnym angielskim akcentem. Kto grał w stare FIFY, wie kogo mam na myśli- chodzi mi o Johna Mostona, który od rocznika 96 do aż 06 komentował nasze rozgrywki piłkarskie. Był to duży przełom- mimo że kwestie po jakimś czasie nudziły się i powtarzały, to mimo wszystko komentarz w grze- czad! On sam przez te 10 lat dostawał pomocników do kometnowania wirtualnych meczy, aż zawiesił mikrofon na kołku wraz z edycją 06. Szkoda. Jego głos budował dzieciństwo wielu osób...

Wspomniałem wczesniej, że ta edycja wyszła na dwóch silnikach. Tak więc drogi czytelniku- już wtedy istniał podział na next geny i current geny ;). Next genem była wersja PC i Playstation. Mieliśmy tam wersje oczywiście 3d, o której wam dziś trąbie. Wersje nextgenową dostała również Sega Saturn, niestety ta konsola odpadła w przedbiegach z potworem Sony. Były również current geny- na leciwe Sega Genesis i SNES od Nintendo. Tam mieliśmy stary silnik graficzny, wiec była to po prostu dziewiedziesiątka piątka z nowszymi składami. Ale my ten maner chyba znamy ;). Jak widzicie, EA już wtedy testowała łatwy skok na hajs na żywym organizmie. A oni sie dziwią, że są wybieraną najgorszą firmą na świecie... Ciekawostką jest fakt wydania wersji Game Boy'owej. Oczywiście mowie o pierwszym Game Boyu, z monochromatycznym ekranem.

Wiem, że przynudzam, jednak to dopiero początek tego rollercastera jaki szykuje nam EA Canada. Kolejny epizod to wejście w pełny trójwymiar, a następnie dwie bomby które zniszczyły innych developerów, Acute Soccer i zmusiło do zmiany koncepcji Konami z ISS i zmiany nazwy jej na PESa, czyli 98 Road to World Cup i 98 World Cup. Dwie najlepsze gry tamtej generacji w ciągu pół roku. Zabójcze. Do widzenia!

REKLAMA

OSTATNIO DODANE

FACEBOOK