Jesteśmy już po premierze 43 (!!!) edycji najdłuższej sagi sportowo-komputerowej w historii gier (a uwierzcie mi, korciło mi przeliczyć ile jest tego z serią Menager. Ale mi się odechciało) . FIFA 15. 21 lat wzlotów i upadków, przez trudne początki FIFA International Soccer, przez wychwalaną przez niebiosa i „stworzoną przez Boga” wersje 98: Road to World Cup. Jednak te 21 lat to nie same plusy – zaprzepaszczona cała szósta generacja konsol w latach 2003-2007 na rzecz japońskiego Pro Evo, całe lata słabszych roczników (one nie były tak naprawdę słabe. Były dobre, ale nie były konkurencją dla PES), czy kłótnie graczy na całym świecie, którym wmawiało się, że ich komputery były za słabe na wodotryski dostępne na 7 generacji konsol… Jednak te czasy już za nami, a FIFA odzyskała swój dawny blask i koronę najlepszej kopanej w historii… I właśnie tą historią się zajmiemy. Historią „EA Sports FIFA”, wraz z wszystkimi spin-offami. Subiektywnie. W końcu nie da się pisać obiektywnie o czymś, co zawsze potrafiło cię uziemić na długie noce, prawda?:)



A więc zaczynamy! Pierwsza idzie „FIFA International Soccer”. Wydana w dniu 30 marca 1994 roku. Wyobrażacie sobie obecnie, żeby FIFA wyszła pod koniec sezonu? Jednak wtedy były inne czasy, a głównym sprzętem, na jakim grało się w tą wersje jest… Amiga i Sega Mega Drive (bądź też Sega Genesis, w zależności od rynku, na jakim sprzedawano). Pamiętajcie, że mówmy o czasach, w których Windows był tylko nakładką graficzną na poczciwego DOSa, a w domach jeśli już był komputer to bardziej multimedialny na tamte czasy- czyli sprzęt firmy Commodore. Wymagania wtedy- miażdżyły, obecnie rozśmieszają… procesor 66 MHz, 4 MB RAM, akcelerator 2D VGA. Gra była oferowana na starzejący się już, ale legendarny SNES. Czym był SNES? Nastepcą NESa, bądź też zwanego w Japoni FAMICOMem. Idziemy dalej…(starsi wiedzą, do czego dążę… ) Czym była tak zwana „gra telewizyjna”? Podróbką Pegasusa. I ostateczny cios- PEGASUS to podróbka FAMICOMA. Tak więc, graliśmy na podróbkach podróbki. Dziwnie to brzmi, ale takie były czasy. Dobre i to :D Ale trochę odbiegliśmy od tematu, którym była FIFA….



No dobrze, ale co nam oferowała sama gra? To samo co dziś, czyli niewiele, czytaj zielony prostokąt, 22 piłkarzy, dwie bramki piłkę i niby kibiców… Jednak graficznie zmiotła przeciwników z powierzchni ziemi… a miała jednego godnego w tamtych czasach, pierwszego króla wirtualnej piłki nożnej- Sensible World Of Soccer. Wtedy wrażenie zrobił sposób rzutu kamery- był to rzut izometryczny, niespotykany wcześniej (w Sensible Soccer i jego podobnych był to rzut z lotu ptaka, więc widzieliśmy w sumie tylko głowy piłkarzy).
Gra zawierała proste błędy- często wchodziły gole z połowy boiska (spokojnie, w 07 też był „Mega strzał”, którymi ładowano bramki hurtowo, a wyniki były iście hokejowe, długo się nie mogli tego dziadostwa pozbyć :D). Jako, że to były dawne czasy, piłkarze to dwuwymiarowe sprite’y, ale to jak na tamte czasy i tak mega dużo . A jak się gra? Prosto- strzałki i dwa przyciski od podania i strzału :D Gdzie im do dzisiejszych kombinacji 3 przycisków i machania gałkami… A jak z licencjami? Hmm… były same reprezentacje- 47 sztuk (ale większość wyglądała marnie- prawdziwych nazwisk zwyczajnie nie było) oraz EA All Stars. I tu taka ciekawostka. Był JEDEN piłkarz w historii, który był w wszystkich głównych edycjach FIFY- Ryan Giggs (w FIFAIS jako Peter… Riggs). Niestety, zabraknie go już na zawsze, gdyż jak wszyscy wiemy, skończył swoją długą, owocną w dziesiątki zdobytych trofeów (i jak się okazało, również kobiet kumpli) karierę. Cześć jego pamięci! Ostatnie złote dziecko złotej generacji Fergusona .



W reszcie FIF będę pisał o soundtracku, ale nie tutaj. Dlaczego? Bo go zwyczajnie nie ma. Chyba, że nazwiemy pobrząkiwanie systemowego głośniczka muzyką, to fakt. Ale już wtedy przed odpaleniem gry było to słynne do dziś „EA SPORTS. It’s in a game!” skrócone przez Polaków do „IJEJSPOTRS CYNYGEJM”. Naprawdę to brzmi na tym głośniczku przezabawnie, ale bez tych słów to (przepraszam za wyrażenie, ale dobitniej się nie da) g***o, a nie FIFA by była. CYNYGEJM musi być, i już!
A teraz największa ciekawostka. Gdy zada się pytanie, kto był pierwszym Polakiem na okładce FIFY, najmłodsze pokolenie powie, że Błaszczykowski w FIFA 09, to trochę starsze powie- Smolarek w FIFA 08. To jeszcze starsze, mające pewnie kochającą żonę i dzieci- Frankowski w FIFA 2002 (jako największa gwiazda ligi… a rok później w wyniku błędu bazy zrobili z niego… bramkarza. Fail roku). Ale to były tylko polskie okładki, na polski rynek. Ale tak naprawdę pierwszym piłkarzem z Polski był… PIOTR ŚWIERCZEWSKI. W pierwszej FIFIE :D A okładkę dzielił z Davidem Plattem, reprezentantem Anglii. To ci zaszczyt, prawda? Aż z tego szczęścia z Majdanem pobili paru policjantów w Mielnie…
W tą FIFE można było pograć również w edycji 06, ale tylko na konsoli Play Station 2. Dlaczego akurat w tej, to już dowiecie się (bądź przypomnicie) w artykule POWRÓT DO PRZESZŁOŚCI FIFA 06 ;). A na PC dziś już można ją pobrać na licencji abandoware. A w następnym odcinku pierwsza FIFA z numerkiem- FIFA 95!



REKLAMA

OSTATNIO DODANE

FACEBOOK